Trędowaty
Gdybyś odrodził się jako średniowieczny trędowaty, choroba odmieniłaby nie tylko twoje ciało, ale i miejsce w świecie – poza murami miasta, choć wciąż pod opieką Kościoła.


Czym naprawdę jest trąd
Trąd, czyli choroba Hansena, wywołuje bakteria Mycobacterium leprae, opisana przez Gerharda Armauera Hansena w 1873 roku. Szerzy się powoli, najpewniej drogą kropelkową przy długim i bliskim kontakcie, a większość ludzi jest na nią naturalnie odporna. Choroba niszczy nerwy, zwłaszcza w dłoniach, stopach i twarzy, przez co urazy pozostają niezauważone. Z latami prowadzi to do owrzodzeń, utraty palców i zmian rysów twarzy. Nie jest jednak prawdą, że kończyny po prostu odpadają, a trąd nie jest chorobą łatwo zaraźliwą.
Oddzieleni, ale nie zapomniani
Średniowiecze łączyło wobec trędowatych lęk z religijnym współczuciem. Sobór laterański III w 1179 roku postanowił, że chorzy powinni mieć własne kościoły i cmentarze. W wielu regionach osoba uznana za trędowatą przechodziła uroczysty obrzęd oddzielenia, a potem zamieszkiwała w leprozorium – domu dla chorych zwykle za murami miasta, często pod wezwaniem św. Łazarza. W XIII wieku w Europie działały ich tysiące, a ślady po nich zachowały się i w Polsce, choćby w nazwach dawnych szpitali i kościołów św. Łazarza.
Mieszkańcy żyli zwykle według reguły podobnej do zakonnej, modląc się za dobroczyńców w zamian za strawę i dach nad głową. Wychodząc po jałmużnę, często musieli nosić charakterystyczny strój i używać kołatki – nie tyle po to, by ostrzegać przed zarazą, ile by zwrócić uwagę darczyńców, zachowując dystans. Trąd postrzegano zarazem jako karę i, paradoksalnie, jako znak szczególnej bliskości z cierpiącym Chrystusem.
Co było dalej
Od XIV wieku trąd w Europie wyraźnie się wycofywał, a przyczyny wciąż są dyskutowane. Badania kopalnego DNA ze średniowiecznych szkieletów pokazują, że sama bakteria niemal się od tamtej pory nie zmieniła. Dziś trąd jest uleczalny dzięki terapii wielolekowej, zalecanej przez Światową Organizację Zdrowia od 1981 roku i dostępnej bezpłatnie.