Błazen
Jako błazen jesteś jedyną osobą, której wolno śmiać się z króla prosto w twarz – pod warunkiem, że trafnie wyczujesz chwilę i jego humor.


Dwa rodzaje błaznów
Dwory utrzymywały dwa różne typy błaznów. „Sztuczni” byli wykwalifikowanymi artystami – śpiewakami, akrobatami, żonglerami, gawędziarzami i dowcipnisiami – dla których błazenada była zawodem. „Naturalni” to ludzie z niepełnosprawnością intelektualną lub o nietypowym zachowaniu, trzymani na dworze po części dla rozrywki, a po części z przekonania, że tacy niewinni są bliżej Boga. Ich życie bywało bezpieczne i wygodne, ale całkowicie zależało od łaski możnych – i dziś słusznie budzi to mieszane uczucia. Błazna utrzymywali nie tylko królowie, ale też możni panowie i biskupi, a nawet niektóre miasta.
Przywilej drwiny
Najsłynniejszym przywilejem błazna była szczerość. Ubrane w żart, mógł głosić niewygodne prawdy, których dworzanie nie śmieli wypowiedzieć, przekłuwać nadętą powagę i sprawić, by król zaśmiał się z samego siebie. Ta swoboda miała jednak granice: kto przesadził, mógł zostać wychłostany albo wyrzucony z dworu. Błazen występował na ucztach, podróżował z panem, a czasem stawał się jego powiernikiem.
Znany strój – pstrokate, wielobarwne szaty, czapka z oślimi uszami lub dzwoneczkami i żartobliwe berło zwane marotką – utrwalił się głównie w późnym średniowieczu i renesansie. Wielu prawdziwych błaznów ubierało się skromniej.
Stańczyk i inni
Najsłynniejszy polski błazen, Stańczyk, działał na dworze Jagiellonów w pierwszej połowie XVI wieku, za Zygmunta Starego. Pewnych informacji o nim jest niewiele, ale stał się symbolem mądrego błazna, który martwi się o losy ojczyzny – głównie za sprawą obrazu Jana Matejki z 1862 roku, przedstawiającego go zadumanego podczas balu po utracie Smoleńska. W XIX wieku jego imieniem nazwano nawet krakowskie stronnictwo konserwatystów, stańczyków. W Anglii Will Somers służył Henrykowi VIII i podobno jako jeden z niewielu umiał rozładować królewski gniew.