Kusznik
Jako kusznik nosisz broń, która z bliska przebija kolczugę i nie wymaga siły do celowania. Ceną jest powolne, mozolne ładowanie.


Jak działa kusza
Kusza to krótki łuk osadzony poprzecznie na drewnianym łożu, z mechanizmem spustowym – często obrotowym orzechem – który trzyma cięciwę aż do strzału. Wystrzeliwuje krótki, ciężki bełt. Średniowieczne łęczyska robiono najpierw z drewna, potem z kompozytu rogu i ścięgien, a od XIV wieku coraz częściej ze stali, co dawało ogromną siłę naciągu. Do napinania mocniejszych kusz służyły strzemię, w które wkładało się stopę, hak u pasa, dźwignia zwana kozią nogą, a później kołowrót lub korbowa zębatka – kranekin.
Powolna, ale zabójcza
Wprawny łucznik wypuszczał kilka strzał w czasie, gdy kusznik raz przeładował broń – szacuje się, że z typowej kuszy oddawano około dwóch strzałów na minutę. Kuszę można było jednak trzymać napiętą, spokojnie celować, a nauka strzelania szła stosunkowo szybko. Świetnie sprawdzała się podczas oblężeń i obrony murów, a w polu kusznicy kryli się za pawężą – dużą, stojącą tarczą noszoną przez pomocnika lub na plecach.
Najsłynniejszymi najemnikami Europy byli kusznicy genueńscy. Pod Crécy w 1346 roku, walcząc po stronie Francji, mieli podobno kłopot z zamokniętymi cięciwami i pawężami pozostawionymi przy taborach, przez co ponieśli ciężkie straty od angielskich strzał.
Zakazana, a potem wszędzie
Sobór laterański II w 1139 roku potępił używanie łuków i kusz przeciw chrześcijanom – zakazu powszechnie nie przestrzegano. Miasta w całej Europie, także w Polsce, zakładały bractwa strzeleckie, by szkolić mieszczan do obrony, a miejskie pospolite ruszenie i załogi zamków opierały się w dużej mierze na kuszach. Krakowskie Bractwo Kurkowe wywodzi swe początki z XIII wieku i do dziś co roku strzela do kura, wybierając króla kurkowego. Zbrojownie miejskie przechowywały kusze setkami, a bełty wyrabiali wyspecjalizowani rzemieślnicy.