Wiwaxia
Odrodzony jako wiwaxia byłbyś powolnym, opancerzonym roślinożercą wielkości dużego migdała, w kolczudze z łusek i z grzebieniem ostrzy na grzbiecie.


Kolczuga i miecze
Wiwaxia była płaskim, owalnym zwierzęciem, zwykle nie dłuższym niż około 5 cm. Górną stronę ciała pokrywały rzędy drobnych, zachodzących na siebie łusek – sklerytów – osadzonych w skórze jak gonty na dachu. Wzdłuż grzbietu ciągnęły się dwa rzędy długich kolców w kształcie ostrzy, odchylonych na boki jak żywopłot z mieczy.
Spód był miękki i pozbawiony łusek: muskularna noga do pełzania po dnie. Skamieniałości młodych osobników pokazują, że łuski i kolce dokładano i wymieniano w miarę wzrostu, a nie rosły razem ze zwierzęciem. Łuski nie rosły razem z ciałem, więc wymiana całego „stroju” była regularną częścią życia. Niektóre okazy pokazują osobniki w trakcie takiej wymiany.
Zdrapywanie śluzu
Kambryjskie dno często porastały maty bakterii i glonów. Wiwaxia miała aparat gębowy z dwoma lub trzema rzędami ząbków, który wielu paleontologów porównuje do tarki, czyli raduli ślimaków. Zdrapywałbyś maty, przesuwając się powoli – żywa kosiarka na śliskim trawniku.
Kolce były odpowiedzią na drapieżniki. Część skamieniałych kolców jest połamana, być może w wyniku ataków, co sugeruje, że pancerz rzeczywiście był używany.
Mięczak czy pierścienica?
Wiwaxię opisał Charles Walcott na podstawie okazów z łupków z Burgess w Kolumbii Brytyjskiej, sprzed około 508 milionów lat; później znaleziono ją także w kambryjskich skałach Chin. Jej miejsce na drzewie życia wciąż budzi spory. Wielu badaczy widzi w niej wczesną krewną mięczaków, ze względu na ząbki przypominające radulę, inni wiązali ją z wieloszczetami z powodu budowy łusek.
Niezależnie od tego, kto ma rację, wiwaxia pokazuje, jak wczesne zwierzęta eksperymentowały z pancerzami, zanim muszle w dzisiejszym rozumieniu stały się powszechne. To trochę jak oglądanie prototypu, zanim ktoś wymyślił seryjną produkcję.