Taksówkarz
Jako taksówkarz znasz każdy skrót w mieście, słuchasz zwierzeń nieznajomych z tylnego siedzenia i spędzasz długie noce na postoju.


Licznik i silnik
Taksówki samochodowe upowszechniły się w dużych miastach w pierwszych dekadach XX wieku, wypierając dorożki konne. Słowo „taksówka” pochodzi od taksometru, urządzenia mierzącego przejechaną drogę i wyliczającego należność, udoskonalonego w Niemczech w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku. Londyńscy taksówkarze musieli zdać „the Knowledge”, słynny egzamin ze znajomości ulic, wprowadzony w 1865 roku jeszcze dla dorożkarzy. W międzywojennej Warszawie dorożki i taksówki przez lata jeździły obok siebie.
Zmiany, kursy i ryzyko
Taksówkarze pracowali zwykle na długich zmianach, często nocą, we własnym aucie lub w samochodzie wynajętym od przedsiębiorstwa. Zarobek zależał od kursów i napiwków, więc korki, pogoda i koniunktura stawały się sprawą osobistą. Dziesięć–dwanaście godzin za kierownicą niszczyło kręgosłup, a nocna praca oznaczała ryzyko pijanych czy agresywnych pasażerów i napadów rabunkowych. W zamian zawód dawał niezależność i niekończące się historie. Kierowcy tworzyli też nieformalne sieci: ulubione postoje, nocne bary, koledzy ostrzegający przed kontrolą czy niebezpiecznymi miejscami. Od połowy stulecia radiotelefony łączyły taksówki z dyspozytornią, co pozwalało zamawiać kurs telefonicznie, zamiast łapać auto na ulicy.
Taksówka w PRL
W PRL taksówkarstwo było jedną z nielicznych dziedzin, w których tolerowano prywatną inicjatywę. Warszawy, a później Fiaty 125p, Polonezy oraz sprowadzane Wołgi i Mercedesy nosiły na bokach pas szachownicy. Samochody były drogie i trudno dostępne, więc licencja taksówkarska miała dużą wartość, a taksówkarze żyli często dostatniej niż wielu urzędników. Uchodzili też za ludzi, którzy „mają dojścia” – bywało, że handlowali walutą lub towarami spod lady. Byli zarazem niezbędni: przy wieloletnim czekaniu na własne auto to taksówką jechało się do szpitala, na dworzec czy do ślubu. Postać warszawskiego taksiarza, gadatliwego filozofa za kierownicą, na stałe weszła do kultury.