Robotnik
Jako robotnik odbijasz kartę przy bramie, stajesz przy taśmie i powtarzasz te same ruchy tysiące razy, aż zawyje syrena na koniec zmiany.


Taśma produkcyjna
W 1913 roku Henry Ford uruchomił ruchomą linię montażową dla modelu T, skracając czas montażu podwozia z około 12 godzin do mniej więcej półtorej. Pomysł szybko przejęły inne branże: każdy robotnik wykonywał wąską, powtarzalną czynność, a produkt przesuwał się obok niego. Towary taniały, a płace często rosły – słynna dniówka Forda w wysokości pięciu dolarów z 1914 roku mniej więcej podwoiła typowe zarobki – ale praca bywała monotonna, wyczerpująca i mierzona co do sekundy przez nadzór. Charlie Chaplin wyśmiał ten rytm w filmie „Dzisiejsze czasy” z 1936 roku.
Godziny, bezpieczeństwo, związki
Na początku stulecia normą był tydzień pracy liczący 60 godzin i więcej. Związki zawodowe, strajki, a potem ustawy stopniowo go skracały; ośmiogodzinny dzień pracy upowszechnił się po I wojnie światowej, a w Polsce wprowadzono go na przełomie 1918 i 1919 roku. W fabrykach groziły maszyny miażdżące i ucinające kończyny, hałas, chemikalia i pył, a przepisy BHP poprawiały się powoli. Wielu robotników mieszkało w osiedlach zakładowych przy fabryce, a zakład kształtował życie rodzinne, sport i wakacje. Po zmianie przychodził czas na związkowy klub, boisko albo piwo z kolegami z brygady.
Państwo robotników, bunt robotników
PRL oficjalnie gloryfikował robotnika, budując wielkie zakłady, jak kombinat w Nowej Hucie czy fabrykę traktorów Ursus. Rzeczywistość to jednak braki w sklepach, niskie płace i kontrola polityczna, więc robotnicy wielokrotnie się buntowali: w Poznaniu w 1956 roku, na Wybrzeżu w 1970, w Radomiu i Ursusie w 1976. W sierpniu 1980 roku strajki w Stoczni Gdańskiej i innych zakładach doprowadziły do porozumień sierpniowych i narodzin Solidarności, związku liczącego około 10 milionów członków. Robotnicy pomogli więc obalić władzę, która rządziła w ich imieniu.