Amonit
Jako amonit mieszkałbyś w zwiniętej muszli własnej roboty, regulował pływalność jak miniaturowa łódź podwodna i wypatrywał drapieżników, które chętnie rozgryzłyby twój domek.


To nie ślimak
Amonity były głowonogami – krewniakami kałamarnic, ośmiornic i mątw, bliższymi im niż żyjącym dziś łodzikom, które tylko wyglądają podobnie. Grupa pojawiła się w dewonie, ok. 400 mln lat temu, ledwie przetrwała kilka wielkich wymierań, a w mezozoiku rozrosła się do tysięcy gatunków. Większość miała od kilku do kilkudziesięciu centymetrów średnicy, ale olbrzymi Parapuzosia seppenradensis z Niemiec mierzy ok. 1,75–1,8 m, mimo że brakuje mu części muszli.
Ponieważ gatunki szybko ewoluowały i szeroko się rozprzestrzeniały, amonity należą do najważniejszych skamieniałości przewodnich – geolodzy datują dzięki nim skały mezozoiczne, czasem z dokładnością do kilkuset tysięcy lat. W Polsce można je znaleźć m.in. w jurajskich skałach okolic Częstochowy i Krakowa.
Życie w muszli
Muszla dzieliła się na komory. Ty zajmowałbyś tylko ostatnią, największą – komorę mieszkalną. Pozostałe wypełniały gaz i płyn, a łączyła je rurka zwana syfonem, dzięki której można było regulować pływalność. Przegrody między komorami stykały się ze ścianą muszli wzdłuż skomplikowanych, karbowanych „linii przegrodowych” – znaku rozpoznawczego amonitów. Większość pływała zapewne powoli, wyrzucając wodę jak kałamarnica, i żywiła się planktonem oraz drobnymi zwierzętami. Niektóre, tzw. heteromorfy, miały muszle rozwinięte, haczykowate, a nawet poskręcane w supeł.
Zagrożenia i koniec
Polowały na nie ryby, gady morskie i inne głowonogi; na wielu muszlach widać ślady ugryzień lub zabliźnione uszkodzenia. Młode amonity wylęgały się maleńkie i dryfowały jako część planktonu. To mogło przesądzić o ich losie: gdy 66 mln lat temu spadła planetoida, a ekosystemy powierzchni oceanu się załamały, zależne od planktonu młode ucierpiały najbardziej. Po ponad 330 mln lat istnienia amonity zniknęły, a łodziki, składające większe jaja i żyjące wolniej, przetrwały do dziś.