Porost
Jako porost listkowaty nie jesteś jednym organizmem, lecz spółką – grzybem i jego fotosyntetyzującym partnerem, żyjącymi razem jako listkowata plecha na pniu drzewa. Rośniesz tak powoli, że po dziesięciu latach ledwie widać różnicę.


Dwa (albo więcej) w jednym
Porost to symbioza. Grzyb buduje ciało, przytwierdza je do podłoża i chłonie wodę oraz sole mineralne. W jego wnętrzu żyją zielenice lub sinice, które prowadzą fotosyntezę i dzielą się cukrami. Szwajcarski botanik Simon Schwendener przedstawił tę teorię podwójnej natury porostów w 1867 roku i spotkał się z dużym oporem kolegów. Badania od 2016 roku pokazały, że wiele porostów zawiera w zewnętrznej warstwie także drożdżaki, więc spółka bywa liczniejsza, niż sądzono.
Porosty listkowate tworzą płaskie, klapowane plechy luźno przytwierdzone do kory, skał czy murów. Należą do nich na przykład tarczownica i jaskrawopomarańczowy złotorost ścienny, częsty na dachach i gałęziach.
Cierpliwość jako styl życia
Przetrwasz dzięki temu, że potrafisz całkowicie wyschnąć. Porosty nie mają korzeni ani woskowej skórki – w słońcu w ciągu kilku godzin tracą wodę i mogą długo trwać w uśpieniu, kruche jak papier, by po deszczu lub mgle wznowić fotosyntezę w kilka minut. Ceną jest tempo. Wiele gatunków listkowatych przyrasta zaledwie kilka milimetrów rocznie, a niektóre porosty skorupiaste jeszcze wolniej – na tyle wolno, że geolodzy wykorzystują rozmiar porostów (lichenometria) do szacowania, jak długo powierzchnia skały była odsłonięta. Pojedyncze plechy mogą żyć setki lat.
Żywy miernik powietrza
Porosty chłoną wszystko z deszczu i powietrza, dlatego wiele z nich jest bardzo wrażliwych na zanieczyszczenia, zwłaszcza dwutlenek siarki. W przemysłowych miastach XIX i XX wieku znikały z pni drzew, tworząc „pustynie porostowe”. Gdy jakość powietrza się poprawiła, wiele gatunków wróciło. Naukowcy wciąż mapują porosty, by ocenić czystość powietrza – metoda ta nazywa się lichenoindykacją. Porosty karmią też renifery przez arktyczne zimy, dostarczały barwników, takich jak lakmus, i trafiają do perfum – mech dębowy to w rzeczywistości porost. Twój koniec przyniesie najpewniej cień, konkurencja, zanieczyszczenie albo upadek samego drzewa.