Górnik asteroid
Jako górnik asteroid pracowałbyś na skale tak małej, że nieostrożny podskok mógłby posłać cię na jej orbitę – albo na zawsze w przestrzeń.


Co tam jest
Planetoidy to resztki po formowaniu się Układu Słonecznego; większość krąży w pasie między Marsem a Jowiszem, a tysiące planetoid bliskich Ziemi przelatują bliżej nas. Niektóre są bogate w metale, takie jak żelazo, nikiel i platynowce; inne, węgliste, zawierają wodę związaną w minerałach i związki organiczne.
Większość ekspertów uważa, że pierwszym cennym towarem byłaby woda, a nie złoto. Rozłożona na wodór i tlen mogłaby stać się paliwem rakietowym i powietrzem do oddychania sprzedawanym w kosmosie – tak by statki nie musiały wywozić każdego litra z głębokiej studni grawitacyjnej Ziemi.
Co już zrobiły roboty
Misje przywożące próbki pokazały, że technika działa – w małej skali. Japońska sonda Hayabusa2 przywiozła w 2020 roku około 5,4 grama materii z planetoidy Ryugu, a OSIRIS-REx NASA w 2023 roku około 121,6 grama z Bennu. Gdy OSIRIS-REx dotknęła Bennu, powierzchnia zachowała się niemal jak basen z piłeczkami: sonda zapadła się w nią, zanim odpaliła silniki, by się wycofać.
Misja Psyche, wystrzelona w 2023 roku, leci do bogatej w metal planetoidy o tej samej nazwie i ma tam dotrzeć w 2029 roku.
Zmiana na skale (spekulacja)
Grawitacja małej planetoidy jest tak słaba, że nie dałoby się chodzić – ty i twoje maszyny potrzebowalibyście kotwic, harpunów albo sieci, żeby się utrzymać. Większość pracy wykonywałyby zapewne roboty, a ludzie nadzorowaliby je z pobliskiego statku, naprawiali sprzęt i reagowali na niespodzianki. Promieniowanie, izolacja i oblepiający wszystko pył byłyby codziennymi zagrożeniami. Traktat o przestrzeni kosmicznej z 1967 roku zabrania państwom zawłaszczania ciał niebieskich, ale ustawy USA (2015) i Luksemburga (2017) pozwalają firmom posiadać wydobyte surowce – kwestia ta wciąż budzi międzynarodowe spory.