Farmer orbitalny
Jako farmer orbitalny doglądałbyś roślin, które nie mają pojęcia, gdzie jest góra – i świętowałbyś każdy listek sałaty jak dożynki.


Co już wyrosło w kosmosie
Rośliny uprawia się na orbicie od czasów radzieckich stacji Salut z lat 70. i 80. W 1982 roku niewielki rzodkiewnik pospolity (Arabidopsis) jako pierwsza roślina przeszedł w kosmosie pełny cykl życiowy – od nasiona do nasiona. Na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zainstalowany w 2014 roku moduł Veggie dał już sałatę, gorczycę, jarmuż i cynie; w sierpniu 2015 roku astronauci po raz pierwszy oficjalnie zjedli czerwoną sałatę rzymską wyhodowaną w kosmosie.
Większy Advanced Plant Habitat to niemal zautomatyzowana komora uprawowa z czujnikami i kamerami. W 2021 roku wyrosły w niej papryczki chili Hatch, z których załoga przygotowała kosmiczne tacos.
Uprawa bez gleby i grawitacji
Bez grawitacji woda nie przesiąka przez glebę, a korzenie nie wiedzą, w którą stronę rosnąć. Kosmiczne farmy stosują poduszki z podłożem, hydroponikę lub aeroponikę do podawania wody i składników odżywczych, diody LED dobrane do czerwonej i niebieskiej części widma oraz wentylatory, bo bez konwekcji roślina może się udusić we własnej wilgotnej bańce powietrza. Rośliny wciąż kierują się ku światłu, a korzenie rosną od niego.
Kłopoty są realne: uprawy w Veggie atakowały grzyby, a przelanie lub przesuszenie potrafi szybko zniszczyć plon.
Większa farma przyszłości (spekulacja)
Na przyszłej stacji farmer mógłby uprawiać szybkie, zwarte gatunki – warzywa liściowe, karłową pszenicę, ziemniaki, soję, zioła i pomidory – na piętrowych regałach, jak w pojawiających się na Ziemi farmach wertykalnych. Rośliny pomagałyby też odnawiać powietrze i wodę. Żeby jednak w pełni wykarmić załogę, potrzebna byłaby bardzo duża powierzchnia upraw, więc w przewidywalnej przyszłości świeże plony raczej uzupełniałyby witaminy i poprawiały nastrój, niż zastępowały pakowaną żywność. Astronauci zgodnie mówią, że doglądanie roślin to jedna z najprzyjemniejszych stron życia na orbicie.