Ameba
Jako ameba nie masz żadnego stałego kształtu. Spływasz po dnie stawu jak kropla żywej galaretki i otulasz sobą wszystko, co nadaje się do zjedzenia.


Ciało, które ciągle się zmienia
Amoeba proteus, po polsku ameba odmieniec, to jednokomórkowy protist zamieszkujący stawy i wolno płynące strumienie, najczęściej na dnie albo wśród gnijących roślin. Jak na komórkę jest olbrzymia: zwykle ma 220–760 mikrometrów długości, więc największe okazy widać gołym okiem jako białe punkciki. Nazwa gatunkowa pochodzi od Proteusza, greckiego boga morskiego, który potrafił dowolnie zmieniać postać.
Poruszasz się, wysuwając palczaste wypustki zwane nibynóżkami. Cytoplazma płynie do przodu, w stronę rosnącego końca, napędzana przez aktynę i miozynę – te same białka, które pracują w ludzkich mięśniach – a tylna część ciała się kurczy. Tempo jest spokojne: ułamek milimetra na minutę.
Obiad przez objęcie
Jesz przez fagocytozę: otaczasz nibynóżkami bakterię, glon, mniejszego pierwotniaka, a nawet niedużego orzęska, aż ofiara znajdzie się w wodniczce pokarmowej, gdzie strawią ją enzymy. Życie w słodkiej wodzie to ciągły problem, bo woda stale przenika do komórki. Wodniczka tętniąca zbiera jej nadmiar i wyrzuca go na zewnątrz, dzięki czemu nie puchniesz i nie pękasz.
Jak wiele protistów nie masz oczu ani nerwów, a jednak reagujesz na światło, substancje chemiczne i dotyk – uciekasz przed ostrym światłem i pełzniesz w stronę jedzenia.
Podział zamiast śmierci
W dobrych warunkach ameba rośnie, a potem dzieli się na dwie, mniej więcej co jeden lub dwa dni w temperaturze pokojowej. W tym procesie nie ma żadnych zwłok: matka po prostu staje się dwiema córkami. Najczęściej życie kończy się w pyszczku drobnego zwierzęcia, na przykład wirka albo skorupiaka, lub wtedy, gdy staw wyschnie. Amoeba proteus jest dla ludzi zupełnie nieszkodliwa – za rzadkie, ale groźne zakażenia mózgu odpowiada inna wolno żyjąca ameba, Naegleria fowleri, która może dostać się do nosa podczas kąpieli w ciepłej słodkiej wodzie.