Karaluch
Jako karaluch dnie spędzałbyś wciśnięty w szczelinę za piecykiem, a noce na obchodzie kuchennej podłogi, którą ludzie uważają za pustą.


Adres: piwnica, pion kanalizacyjny
Karaluch wschodni (Blatta orientalis) to błyszczący, ciemnobrązowy owad piwnic, studzienek i parterów starych bloków. W odróżnieniu od mniejszego prusaka, który kocha ciepłe kuchnie, woli miejsca chłodne i wilgotne: kanały instalacyjne, kanalizację, przestrzenie pod podłogą, zakamarki pod cieknącym zlewem. Miałbyś 2–3 cm długości i ciało tak płaskie, że zmieściłbyś się w szparze grubości monety. Żyłbyś niemal wyłącznie nocą – zapalone światło to dla ciebie coś w rodzaju trzęsienia ziemi.
Latać nie potrafi żadna płeć. Samce mają skrzydła sięgające mniej więcej trzech czwartych odwłoka, samice tylko krótkie szczątki. Poruszasz się na sześciu szybkich, kolczastych nogach, a świat badasz długimi czułkami, które wąchają i smakują wszystko, czego dotkną.
Kuchnia bez wybrzydzania
Karaluchy są wszystkożerne w pełnym znaczeniu tego słowa. Okruchy, tłuszcz, rozlane piwo, karma dla psa, klej do tapet, martwe owady, włosy i gnijące resztki – wszystko się nada. Bez jedzenia wytrzymasz tygodnie, bez wody znacznie krócej, dlatego karaluchy wschodnie gromadzą się tam, gdzie rury się pocą lub kapią.
Życie rodzinne jest praktyczne, nie czułe. Samica wytwarza kokon jajowy (ootekę) z mniej więcej szesnastoma jajami, nosi go dzień lub dwa, a potem zostawia w osłoniętym miejscu. Wylęgłe nimfy przypominają małe, bezskrzydłe dorosłe osobniki i przez wiele miesięcy linieją, zanim dojrzeją.
Niezniszczalny? Niezupełnie
Legenda głosi, że po wojnie atomowej świat przejmą karaluchy. Rzeczywiście znoszą promieniowanie kilka razy lepiej niż człowiek, bo ich komórki dzielą się głównie podczas linienia, ale wiele innych owadów radzi sobie jeszcze lepiej. Prawdziwy sekret to zwykła zaradność: jedzą prawie wszystko, świetnie się chowają i stale się rozmnażają. Twoje życie skończyłoby się najpewniej na trutce, pod butem, w sieci pająka albo po prostu ze starości, po kilku miesiącach dorosłości.